Tyrgve Gulbranssen – A lasy wiecznie śpiewają

Książkę tę wcisnęła mi do ręki koleżanka ze słowami: „Musisz ją przeczytać. Teraz. Już!” I co ja biedna dusza czytelnicza miałam zrobić, gdy ktoś poleca książkę w ten sposób? Nie mogłam jej nie przeczytać. Rzecz jasna pozycja ta bezczelnie wepchnęła się do kolejki, ale nie żałuję żadnej minuty jej poświęconej!

a lasy wiecznie śpiewają - obsesjaczytania

„Lasy björndalskie śpiewają. Śpiewa i wiatr, i wody, i ptaki. Szemrzą wszystkie strumyki, a na drzewach gwarno, wszelkiego rodzaju i gatunku ptactwo ćwierka, śpiewa i wyciąga trele.”

Książka została napisana w 1933 roku i był to debiut powieściowy pisarza. Powieść „A lasy wiecznie śpiewają” i kontynuacja „Dziedzictwo na Björndal” to saga rodzinna, która na długo, jeśli nie na zawsze będzie miała szczególne miejsce w moim książkowym świecie. Autor przenosi nas w zimną i niedostępną Norwegię. Piękną i przerażającą zarazem. Zimą mroźną, a wiosną rozkwitającą. Życie ludzi północy dyktują pory roku, pogoda, czas zasiewów i czas zbiorów. W książce tej walka z naturą, walka o miłość, szacunek splatają się w piękną opowieść, która porusza serca i nie pozwala się oderwać od lektury. Rodzina Björndal żyje na przełomie XVIII i XIX wieku. Jest to rodzina, z której wywodzą się mężczyźni dumni, surowi, małomówni, ale pod powierzchnią kryją gorące serca, którzy potrafią i chcą być kochani całym sercem.

a lasy wiecznie śpiewają - obsesjaczytania

„Na dworze podniósł się wiatr. Słyszała jego szum. Niósł ze sobą jakąś przytłumioną melodię. To na pewno śpiewały lasy. Słuchała i czuła w sobie napływ czegoś nowego, co pochodziło z otaczających ją ścian i przedmiotów, i ze śpiewnego szumu wiatru. Tutaj wszystko było takie inne od tego, co znała od dawna, a co się jej już sprzykrzyło. Jakaś cicha, napływająca spokojem moc roztaczała się tu wszędzie. Czuła się jakby bliżej samego życia, a życie było inne, niż sobie wyobrażała i większe.”

a lasy wiecznie śpiewają - obsesjaczytania

„W dolinie zapanowała wiosna. Brzozy i inne drzewa, porastające stoki wzgórz, pokryły się świeżą zielenią; jaskółki wesoło fruwały w powietrzu; kwiaty z uśmiechem kiwały główkami w trawie tak jak każdej wiosny. Nie potrzebowały się lękać, śmierć im nie groziła.”

Zaprzyjaźniłam się z bohaterami, żyłam ich radościami, towarzyszyłam im w troskach i problemach dnia codziennego. Trzymałam kciuki, śmiałam się i płakałam. I wielki żal, że to już koniec. Książka jest opasła, a kończąc lekturę chciałam więcej. Ze smutkiem żegnałam się z Starym Dagiem, Młodym Dagiem, Teresą,  Adelajdą…

„Szczęście nawiedza ludzi, kiedy chce… Niestety to gość! Nikt nie wie, kiedy się zjawi, kiedy odejdzie.”

Książka napisana jest spokojnym i pięknym językiem. Czytanie jej określam jako zanurzenie się w niej i płynięcie powoli, smakowanie każdego akapitu, każdego opisu przyrody. Wyważona w słowach, oszczędna, elegancka, obrazowa. Jednym słowem PIĘKNA!

Jeśli ktoś lubi sagi rodzinne i delektowanie się książką to polecam z całego serca! Nie znajdziecie tutaj wartkiej i pełnej zwrotów akcji, ale piękną opowieść o miłości, szacunku i walce z przyrodą.

 

Autor - Tyrgve Gulbranssen

Tytuł - A lasy wiecznie śpiewają

Wydawnictwo - Zysk i S-ka, 2013

Liczba stron - 557


Moja ocena

3 opinie

  1. Jak tylko skończę Północną Drogę to biorę się za Lasy :) Skutecznie mnie przekonałaś :)

    odpisz
  2. Tak, to jedna z najpiękniejszych książek, jakie czytałam. Wydaje mi się, że literatura skandynawska ma zupełnie inny rytm fabuły niż powieści np.angielskie, czy polskie.

    odpisz
  3. Tak, to idealna saga dla miłośników zimnych klimatów. Bardzo mi się podobała.

    odpisz

Czekam na Twoją opinię :)

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>