Jaume Cabré – Jaśnie pan

 

Moja miłość do katalońskiego pisarza zaczęła się przypadkiem. Przypadkiem byłam w bibliotece (dobra, to żart), ale przypadek trafił, że na półce leżała jego powieść słusznych gabarytów. Wyznaję skradło moje serce już od pierwszego wejrzenia, a podobno miłość od pierwszego spojrzenia nie istnieje… Yhmmm… W kwestii książek jednak istnieje, a Wyznaję ma okładkę cudną. Książkę wypożyczyłam i przepadłam z kretesem. Musiałam ją jednak oddać z ciężkim sercem, ale mocnym postanowieniem, że muszę ją mieć na własność. Od tego czasu mam na własność wszystkie książki Cabré’go i stoją na honorowym miejscu w moim domu. J. Cabré

Jaume Cabré w powieści Jaśnie pan przenosi czytelnika do Barcelony pod koniec roku 1799. W pokoju hotelowym zostaje znaleziona śpiewacza, zwana słowikiem z Orleanu.

Wieść gminna głosiła, że ta śpiewająca żabojadka; o, to żabojady śpiewają? Tak. No i właśnie ją pocięli na kawałki. Do diaska! Daję słowo! Coś takiego! Gdzie? Tutaj. Tutaj? Tak, w hotelu.” (s. 65)

Marie de l’Aube Desflors, urodzona w Narbonie, aż do października roku dziewięćdziesiątego trzeciego znana jako słowik z Paryża, kiedy musiała uciekać gdzie pieprz rośnie, przechrzczona przez Bonapartego na słowika z Orleanu, leżała teraz na łożu wykrwawiona. Ani pokrojona na kawałki, ani poćwiartowana. Nawet jej nie odcięto dekapitacji. Jedna czysta rana zadana nożem na wysokości serca i przerażające cięcie na szyi – niczym ponury uśmiech – jakby ktoś próbował wyszarpać jej struny głosowe. Don Rafel westchnął z ulgą. Nie było to takie straszne. A na dodatek przyjemnie się oglądało obnażoną kobietę, co się będziemy oszukiwać.” (s. 70)

Pierwsze i ostatnie oskarżenie pada na młodego chłopaka, poetę, który spędził ze śpiewaczką przyjemne i namiętne chwile. Niestety, chwile te zaważą na jego przyszłości i jego los zostanie spleciony z losem prezesa Trybunału Królewskiego. Don Rafel Masso i Pujades to człowiek ogarnięty obsesją władzy, astronomii i pociągiem do pięknych, młodych kobiet.

Uwielbiam powieści Cabré’go. Są to powieści, w których jedna historia przeplata się z drugą, początkowo ze sobą nie powiązanymi. Stopniowo autor odkrywa motywy, zdarzenia, fakty. Historie tworzą w sumie jedną spójną całość. Nie inaczej było tym razem. Jaśnie pan dostarczył mi wyśmienitej lektury, która bardzo szybko się kurczyła pomimo pokaźnej objętości. Tak napisane historie nie powinny się kończyć nigdy!

Jaśnie pan Cabré

 

Jaśnie pan to najlżejsza z książek tego autora w porównaniu do Wyznaję. Wyznaję to majstersztyk prowadzenia i przechodzenia jednej narracji w drugą. Czytelnik musi uważać, czasem wracać, pilnować, by nie zgubić się w trakcie lektury. Wyznaję to książka wymagająca, ale oddająca z nawiązką radość odkrywania historii wykreowanych przez Cabré’go. To powieść poezja! Ale, ale… w żadnym razie Jaśnie Pan mnie nie rozczarował. Czuć, że to Cabré, Cabré leżejszy, ale równie wyśmienity.

Mam wrażenie, że Cabré to mistrz jeśli chodzi o tworzenie klimatu epoki, w Janie panu klimatu Barcelony, wplątanie życia bohaterów, ich namiętności, intryg, tajemnic w XVIII-wieczną Barcelonę. Krótko: wszystko gra, wszystko pasuje, pozostaje tylko czytać. Powieści Cabré to czytelnicza uczta! Kupujcie, wypożyczajcie i czytajcie!

A ja już się nie mogę doczekać najnowszej powieści… Cień eunucha ma premierę 18 maja. Księgarnio przybywam! :)

Autor - Jaume Cabré

Tytuł - Jaśnie pan

Wydawnictwo - Marginesy, Warszawa 2015

Liczba stron - 448


Moja ocena

Czekam na Twoją opinię :)

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>