Gregory David Roberts – Cień góry

„Przeszłość, ukochany wróg, nie ma wyczucia czasu. Te bombajskie dni wracają do mnie wyraźnie i gwałtownie, że czasem wyrywają mnie z rzeczywistości i każą zapomnieć o obowiązkach. Jakiś uśmiech, jakaś piosenka i znowu wracam do sennych słonecznych poranków, do jazdy motocyklem po górskiej drodze albo do tego momentu, gdy związany i pobity błagałem los o chwilę przerwy. I kocham każdą minutę, każdą złą czy dobrą chwilę ucieczki czy wybaczenia, każdą minutę życia. Ale przeszłość ma zwyczaj zabierać cię we właściwe miejsce o niewłaściwej porze, a to może spowodować wewnętrzną burzę.”

Cień-góry-2

Cień góry to kontynuacja książki Shantaram. Długo wyczekiwana kontynuacja, na którą ja nie musiałam czekać, ponieważ Shantram czytałam dopiero niedawno. Nie radzę zaczynać od Cienia góry, te książki należy czytać w kolejności. Można się połapać o co chodzi, ale najpierw Shantaram – i jak się spodoba – Cień góry. Mną Shantaram zawładnął, totalnie mnie wciągnął, spędziłam z nim czerwiec (tutaj o moich wrażeniach po Shantaram). Naturalną koleją rzeczy było wzięcie na czytelniczy ruszt kontynuacji. Czy była to strawna lektura? Czy już nie spowodowała przesytu?

„Światem sprzed tygodni, gdy wyruszyłem do Goa, rządziły inne gwiazdy. Osłabiony przywódca, wspomagany przez afgańskich strażników, czternastoletni chłopiec Tarik, marzący o roli władcy zabójców i złodziei, poranne tortury ze słowem „Pakistan”, Lisa, Karla, Randżit – nic już nie było takie samo, nawet miejsca. Byłem zagubiony. I brudny. I pobity. Musiałem znaleźć drogę. Musiałem przestać upadać. Odwróciłem się od posiadłości Sanjaya i odjechałem, rzucając kolejną tratwę nadziei na ten mały ocean czasu, moje życie.”

Cień góry - G. D. Roberts

Cień góry rozpoczyna się dwa lata od wydarzeń zawartych w Shantaram. Główny bohater stracił dwie najważniejsze osoby, którym był Kardirbaj, jego przewodnik duchowy i miłość swojego życia, Karlę. Lin wraca do Bombaju po szmuglerskiej akcji i zastaje Bombaj, który rządzi się już innymi prawami. Jak poradzi sobie Lin? Czy odnajdzie się w tym nowym Bombaju? A co z miłością jego życia? Co ze szczęściem? Co z tęsknotą? Te i inne pytania towarzyszyły mi na początku lektury, później już nie pytałam – czytałam :)

„Rodzina, dom, skromne słowa, które wznoszą się jak atole podczas trzęsień serca. Strata, samotność, skromne słowa w powodzi samotności. Na wyspie teraźniejszości traciłem Lisę, a wszystko to powodowało jedno imię: Karla. Karla.”

Cień góry - G. D. Roberts

Syta i pełna po Shantaram, Cień góry wchłonęłam jak najlepszy w świecie deser. Smakował wybornie. Podkręcił smak Shantaram i bezsprzecznie była to jedna z najlepszych literackich uczt. Od książki nie sposób mnie było oderwać. Towarzyszyła mi wszędzie, choćby tylko na chwilę ją wyciągnąć i skubnąć trochę, a to pokaźnych rozmiarów pozycja – osiemset stron. Przyzwyczajona do stylu autora czytałam książkę, jakbym spotkała starego, dobrze znanego przyjaciela. I zanim się spostrzegłam spotkanie dobiegło końca. Czy żałuję? Trochę tak, trochę nie. To tak jak z jedzeniem. Obawiam się, że więcej spowodowałoby jednak niestrawność. A tak jest idealnie :)  Cień góry dopełnił, uzupełnił Shantaram. Czytało się świetnie!

Autor - Gregory David Roberts

Tytuł - Cień góry

Wydawnictwo - Marginesy, Warszawa 2016

Tłumaczenie - Maciejka Mazan

Liczba stron - 800


Moja ocena

1 opinia

  1. Jakże się cieszę, że kontynuacja trzyma poziom. Kiedyś na pewno wpadnie mi to w ręce.

    odpisz

Czekam na Twoją opinię :)

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>