Elżbieta Cherezińska – Korona śniegu i krwi

„Starsza Polska, Mazowsze, Śląsk i Sandomierszczyzna. A między nimi , niczym pień łączący gałęzie piastowskiego drzewa, dzielnica senioralna. Na północy sięgała Bałtyku, w sercu miała Gniezno i korzeniami wrastała w Małą Polskę z Krakowem. Władać miał nią najstarszy syn, sprawujący zwierzchność nad dzielnicami braci. I co? Podział nie wytrzymał próby czasu na długość jednego pokolenia. (…), brat przeciw bratu, stryj przeciw bratankom, sojusze i stronnictwa. Piękne i łagodne Piastówny, swoje siostry, córki i świeżo owdowiałe matki wydawali za mąż, niczym zakładniczki, parząc je, jak wymagała potrzeba chwili. Testament ojca, który miał być gwarancją pokoju w rodzinie, stał się początkiem Wielkiego rozbicie, chaosu, burzy, po której wciąż nie chciała nastąpić cisza.”

Korona śniegu i krwi Elżbieta Cherezińska

Czasem miłość do autora zaczyna się niepozornie. Bez pośpiechu. Po cichutku, spokojnie. Dojrzewa. Czasem ( częściej niż czasem) kupujemy książkę na „czuja”, z porywu, z jej wołania, bez logicznego powodu. Tak było z Koroną śniegu i krwi. Kupiłam pod wpływem impulsu, przeleżała prawie dwa lata zanim dopchała się przed moje oczy. Kupiłam, bo chciałam sprawdzić, czy te pochlebne recenzje są prawdziwe, czy rzeczywiście Cherezińska napisała kapitalną historyczną książkę. Wcześniej, czy później, ale trzeba sprawdzić :)

„Na skraju lasu, po drugiej stronie Warty, w olbrzymim orlim gnieździe, jak co roku w maju, samica pilnowała nowo wyklutych piskląt. Samiec wracał już z polowania. Lądując na obrzeżu, spojrzał w złote oko orlicy. Krzyknęła do niego smutno i uniosła się na potężnych łapach. Przestępując z jednej na drugą, pokazała mu lęg. Orzeł zajrzał do gniazda i zamilkł. Dwa z czterech piskląt nie żyły. Młode, pokryte ciemnym puchem ptaki kończyły zjadać swych braci. Samiec rzucił im upolowaną przez siebie srebrzystołuską rybę. Pisklęta rozerwały ją w mgnieniu oka i wróciły do dziobania wyklutej z jednej matki padliny. Orlica i orzeł wzbiły się w powietrze, a cień ich potężnych skrzydeł przysłonił gniazdo. Dopiero teraz młode uniosły głowy. Strzęp padliny wypadł z rozwartego dzioba jednego z piskląt. Drugie natychmiast go pochwyciło i połknęło, krztusząc się, lecz nie spuszczając z oczu krążących nad gniazdem rodziców. Cień ich skrzydeł wyglądał drapieżnie i orlęta zakwiliły, wyciągając szyje.”

Korona śniegu i krwi Elżbieta Cherezińska

Historia Polski i czas rozbicia dzielnicowego to okres niezmiernie ciekawy. Dużo się dzieje, wojny, wojenki, sojusze, przymierza. Ze szkoły co nieco pamiętam. Historię lubiłam zawsze i ciekawa byłam powieści. Jak to się będzie czytać? Korona śniegu i krwi to pokaźna cegiełka, tłusta i obszerna. Nieporęczna i niewygodna do torebki, ale jak się już za nią zabrałam… to brałam ją wszędzie. To prawie osiemset stron, które w całości mnie porwały, wchłonęły i niemal przykuły do siebie. Budziłam się i zasypiałam z tą książką. Historia dobrze podana to pasjonująca przygoda, którą można co rusz, odkrywać na nowo. Trzeba umieć, a Cherezińska to potrafi. Zrobiła to wyśmienicie, świetnie doprawiła szczyptą fantasy i magii nie burząc prawdziwości historycznej, a nadając jej smaczku. Korona śniegu i krwi to pierwsza część cyklu Odrodzone Królestwo, także przede mną jeszcze Niewidzialna Korona :)

„- Nic nowego, świat wciąż powtarza te same historie, jakby niczego nie chciał nauczyć się na swoich błędach. Tak samo było u zarania dziejów. Posłuchaj przed tysiącami lat było wiele plemion. Dzisiaj, wspominając je, mówimy „Starsza Krew”, a to był po prostu najstarszy szczep, jaki wyrósł z tej ziemi. Plemiona czciły Matki, bo one są początkiem życia; i oddawały szacunek temu, z czego składa się życie: powietrzu, wodzie, ziemi i ogniu. Kto żyje w zgodzie z Matką, ten może czerpać z niej siły. Rody zbliżały się do siebie i oddalały, kobiety łączyły się z mężczyznami z odległych stron, by dać potomstwu siłę i otwartość na świat. Zdarzały się spory między plemionami, a z nich czasami wynikały wojny. Matki nigdy im nie sprzyjały, więc mężczyźni powołali do życia boga o trzech twarzach, który kochał kąpać się we krwi i dawał im siłę do walki. Matki przestrzegały swych synów, że Trzygłów nie da im szczęścia, ani spokoju. A synowie tłumaczyli Matkom, że idą nowe czasy, czasy wojny.”

Korona śniegu i krwi Elżbieta Cherezińska

 

Po prostu: bierzcie i czytajcie! A ja czytam Hardą… na dniach kontynuacja Królowa. Jest pysznie!

Korona śniegu i krwi Elżbieta Cherezińska

Autor - Elżbieta Cherezińska

Tytuł - Korona śniegu i krwi

Wydawnictwo - Zysk i S-ka, Poznań 2012

Liczba stron - 768


Moja ocena

2 opinie

Odpowiedz na „ScathachAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>