W ramach mojego postanowienia wzięłam się za czytanie rodzimych autorów. Książkę zakupiłam w pakiecie BookRage. Co dostałam? Dostałam specyficzną książkę o Mateuszu, policjancie, który pracuje w wydziale do walki z cyberprzestępczościa. Wokół Mateusza zaczynają się dziać dziwne i niewytłumaczalne rzeczy. Giną ludzie, z którymi jest związany. Narracja w pierwszej osobie pozwala wniknąć w świat Mateusza. Poznajemy jego myśli, uczucia i strach. Krycz pozwolił mi zobaczyć pracę policji od środka. Wszechobecną papierologię, lizustowo i biurokrację.
„W poniedziałki zazwyczaj ubieram się na czarno. To żałoba po wolności, żałoba, której głębi nie zrozumie ktoś, komu nie zdarzyło się pracować w tak odmóżdżającej i potępieńczej firmie jak policja państwowa.”
Książkę czyta się bardzo szybko, choć początkowo trudno mi było się w nią wkręcić. Bardzo trudno mi ją jednoznacznie ocenić. Na początku przeszkadzał mi trochę soczysty i dosadny język, ale w miarę czytania odkryłam, że inny byłby nie na miejscu. Język, którym posługuje się pisarz oddaje klimat powieści i jest nieodłącznym jej elementem.
Bardzo podobało mi się umiejscowienie akcji w Krakowie. Kraków jest miastem, w którym mieszkałam i studiowałam. Kocham go całym sercem. Przypomniała mi się jego atmosfera, choć w powieści niekoniecznie została ona ujęta. Czytając „Podwójną pętlę” widziałam oczyma wyobraźni miejsca opisywane przez pisarza.
