Kraków przywitał mnie niezbyt zachęcającą pogodą. W niedzielę było szaro, mgliście i ponuro. Pogoda pogodą, ale to nie ona była najważniejsza. Celem wycieczki były książki. Dużo książek, mnóstwo, bez liku. I pogoda w tym dniu nie miała żadnego znaczenia.
Uwielbiam miejsca, w których zagęszczenie książek jest tak wysokie. A oto moje zdobycze ![]()
Kupiłam Jaume Cabre, ale niestety bez autografu. Pan Cabre był w sobotę, ja w niedzielę i niestety minęliśmy się. Trudno, ale już cieszę się na myśl o tych wieczorach pod kocykiem z herbatką i „Głosami Pamano”.
Odwiedziłam także Książkę w mieście i jestem szczęśliwą posiadaczką dwóch zakładek do książek. Zakładki są urocze i będą mi towarzyszyć w moich literackich podróżach. Wyposażyłam się też w przypinkę. Mam ochotę wykonać sama zakładki do książek i spróbować swoich sił w hand made
Pochwalę się jak coś mi wyjdzie.
Wymieniłam stare książki, które zalegały mi na półce i wyszukałam na stoisku 2. Życie Książki „Fatalne jaja” Bułhakowa i pierwszy tom Jeżycjady Musierowicz. Od Publio.pl dostałam torbę i e-booka.
Targi Książki dostarczyły mi niezwykłej frajdy obcowania z tyloma książkami pod jednym dachem. Bardzo mi się podobało. Synek także znalazł coś dla siebie. Ja głównie zwracałam uwagę na książki, ale mój mały skarb też świetnie się bawił. Były stoiska adresowane bezpośrednio do dzieci. Można było pokolorować, poukładać puzzle lub pobawić się specjalnym piaskiem-ciastoliną. Dzięki temu miałam trochę swobody ![]()
W tej chwili Synek szaleje kartonowym łazikiem, który skradł jego serce od hocko. Możliwość pomalowania łazika bardzo przypadła mu do gustu. Artysta pełną gębą ![]()
Targi W Krakowie uważam za bardzo udane. Miło spędziłam czas z mężem i dzieckiem. Każdy z nas znalazł coś dla siebie. Miła atmosfera, pełno książek i masa uśmiechniętych ludzi naładowały mnie pozytywną energią ![]()




