“Zastanówcie się nad słowem “czas”. Używamy go w tylu wyrażeniach. Spędzać czas. Marnować czas. Zabijać czas. Tracić czas.
Zdążyć na czas. Najwyższy czas. W stosownym czasie. Poza czasem.
Przez dłuższy czas. Stracić poczucie czasu. Pilnować czasu. Być na czas. Mieć dużo czasu. Szkoda czasu. Wyścig z czasem.
Wyrażeń z czasem jest więcej niż minut w godzinie.
Ponieważ jednak nie było na to wszystko określenia. Ponieważ nikt nie liczył.
A potem Dor zaczął.
I wszystko się zmieniło.”
Żyjemy otoczeni przez zegary. Tu zegar na ścianie, tu komórka w torebce wyświetla godzinę, tu patrzymy na nadgarstek… znowu zegar. Zegar, który odmierza czas. Zegar, który pozwala się nam orientować w planie dnia, zdążyć na spotkanie, przygotować obiad na czas. Zegar i czas, którego ciągle mało. Czas, za którym ciągle się rozglądamy, bo ciągle go nam za mało. Zatrzymać czas. Przyśpieszyć czas. Ach, ten czas!
Mich Albom w swojej książce skłania nas do zatrzymania się i podumania nad tym, co dla nas ważne. W powieści łączy trzy historie. Jedna to historia Dora, który żyje w czasie, kiedy budowano Wieżę Babel, dwie pozostałe osadzone są w czasie współczesnym, gdzie codzienność to walka z czasem.
To moje pierwsze spotkanie z autorem i nie powiem, że nie udane.
Książka napisa
na jest prostym językiem, który zawiera mnóstwo mądrości. W mojej ocenie porównanie jej z twórczością Paulo Cohelo jest trochę niefortunne. Mitch Albom serwuje wspaniałą opowieść o tym, o czym zapominamy w nieustannym pędzie współczesnego świata. Tak bardzo skupiamy się na czasie, by zdążyć ze wszystkim, że w końcu nie żyjemy naprawdę. Nie cieszymy się tym, co teraz się dzieje. Gubimy siebie i cenne chwile, w ciągłej pogoni za czymś. W pewnym momencie czytania “Zaklinacza czasu” poczułam, że Mich Albom stworzył na nowo “Opowieść Wigilijną” na miarę naszych czasów.
“Niebawem człowiek będzie liczyć swoje wszystkie dni, potem mniejsze cząstki dnia, a potem jeszcze mniejsze – aż wreszcie liczenie pochłonie go całkowicie i utraci ten cud, którym został obdarowany na początku czasów: świat.”

